Park Dinozaurów to miejsce do którego uwielbiamy wracać. A każda kolejna wycieczka odkrywa nowe zakamarki prehistorii. W latach młodości byłam oczywiście w Bałtowie i kiedyś zabiorę tam córkę, jednak aktualnie bliżej mamy Park Dinozaurów w Kołacinku. Jest mniejszy niż ten w Bałtowie, ale ma swój urok i zakamarki do odkrycia. Na pierwszej wycieczce trafiliśmy nawet na mini event dla dzieci z zabawami i nagrodami. Za drugim razem udało nam się wejść do krainy baśni. Odbyliśmy też oczywiście wycieczkę dinopociagiem. Nieskończoność zabawy zachęca by wracać tam cześćiej.

Park Dinozaurów w Kołacinku znajduje się ok godzinę jazdy od Warszawy. Znajdziemy w nim kilkadziesiąt dinozaurów. Przy każdym stoi coś na kształt kamienia a z głośnika który znajduje się w jego wnętrzu można usłyszeć informacje i ciekawostki na temat każdego z osobna. Po środku jeziora co kilka minut wynurza się dinozaur który żył za równo na lądzie jak i w wodzie.

Jest też miejsce zadaszone gdyby nagle złapał nas deszcz, czy bar gdybyśmy zgłodnieli, razem z miejscem by usiąść i zjeść. W środku jest również miejsce by dokupić dodatkowe żetony np na dinopociąg czy do krainy baśni oraz mały basen z kulkami i zjeżdżalnią, by zająć czymś dzieci w trakcie oczekiwania na jedzenie czy przeczekanie popsutej pogody.

W wydzielonej zamkniętej części znajduje się kraina baśni. Za nie wielką opłatą można zwiedzić domek baby jagi czy zobaczyć królową śniegu, podać rękę trzem świnkom czy pomachać siedmiu krasnoludkom, bądź pogłaskać złego wilka z czerwonego kapturka. Osoba, która oprowadza nas po krainie służy swoimi opowieściami każdej z tych bajek. Na koniec jest baśń o której prawie nikt nigdy nie słyszał.